W kolejnej części pamiętnika Ireny Bar-Święch wracamy do Łowicza z lat 1920-1922, miasta widzianego oczami uczennicy, która zachowała we wspomnieniach jego codzienne życie, szkolne przygody i miejsca ważne dla mieszkańców. To opowieść o dawnym Łowiczu, jego krajobrazie, obyczajach, szkole i ludziach, którzy zapisali się w pamięci autorki. Wspomnienia kończą się pożegnaniem miasta we wrześniu 1922 roku, kiedy rodzina Ireny przeniosła się do Kielc. Z perspektywy późniejszych wydarzeń historycznych ten osobisty zapis nabiera także wymiaru świadectwa o świecie, który bezpowrotnie odszedł.
Otóż z końcem roku szkolnego nasza dyrektorka i botaniczka dr Roguska,
dr Wanda Ostoja - Roguska, życiorys na stronie szkoły
miała wykład o roślinach owadożernych, egzotycznych storczykach, orchideach, na koniec o rodzimej rosiczce i zapowiedziała,
kto przyniesie rosiczkę, to może się spodziewać bardzo dobrego stopnia z botaniki,
stopień miałyśmy obie z Broncią, ale ciekawiła nas wyprawa po rosiczkę. Wydawało się, że będzie łatwo znaleźć tę niepozorną roślinkę na torfowych łąkach nad Bzurą, zaraz po obiedzie wyszłyśmy szukać, torfowe cegiełki dosychały na łące w słońcu, bagienna ziemia w niektórych miejscach więzła nasze półbuciki, a rosiczki i tak na błotach nie było. Zbliżał się wieczór; trzeba było zaprzestać poszukiwań, gdy zniechęcone i znudzone zawróciłyśmy ku miastu - zobaczyłam upragniony skarb - maleńką kępkę rosiczki i to na jednym listeczku w koszmarnym uścisku, niemal cały wyschnięty z zewnątrz, wykopałyśmy skarb, ale był to jeden okaz. Bronia uważała, że należy do mnie, bo go wypatrzyłam, ja uważałam, że powinna go sprezentować prymuska i tak spierając się, doszłyśmy do placu katedralnego, a tam, mój Boże, siedziało przed Kolegiatą kilka kobiet i po prostu sprzedawały wianuszki uplecione z maleńkich rosiczek, sprzedawały przed 3 maja, dniem Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej, by złożyć ją na ołtarzu wg miejscowego zwyczaju. Nie na ołtarze kupiłyśmy wówczas kilka wianuszków i rozwiązawszy roślinki, obdarowałyśmy, całą klasę, czyli wszyscy po tej godzinie mieli bardzo dobry stopień z botaniki, nie ominął w każdym razie Bronki i mnie.
Z placem przed Kolegiatą łączyły się uroczyste, barwne procesje Bożego Ciała, do dziś nawiedzane i fotografowane przez cudzoziemców i polskich emigrantów z różnych stron świata. Na procesjach dziewczynki całe w bieli sypią kwiatki, mniejsze z II-ej i I-ej klasy razem z młodszymi dziećmi ubranymi w stroje regionalne.
Z końcem maja lub początkiem czerwca 1922 r. zapowiadała się w Kolegiacie wielka uroczystość, miał przyjechać kardynał i prymas arcybiskup Kakowski. Rodzice decydowali, że powinnam być bierzmowana, a tatuś wspominał, że ongiś Kakowski, jako uczeń gimnazjalny udzielał jego starszemu bratu Zdzisławowi Zdzisław Hipolit ur. 1870 Gnaty Szczerbaki, Winnica korepetycje, a nawet był na tzw. kondycjach tzn w czasie wakacji. za udzielaną pomoc w lekcjach dostawał całkowite utrzymanie we dworze, oraz wynagrodzenie. Taka forma zarobkowania, wśród zdolnej, ale niezamożnej młodzieży, była wówczas powszechna.
Przyjechał kardynał. Był to wysoki, a w biskupiej infule wydawał mi się jednym z olbrzymów z podróży Guliwera Jonathana Swifta, z trudem też wyjąkałam przybrane imię na bierzmowanie „Anna”, a ten olbrzym widząc dziecinny lęk, bardzo łagodnie, niemal pieszczotliwie pogładził mnie po twarzy. I tak odbyła się uroczystość, a ja o dziwo pozbyłam się mej nieśmiałości i lęków.
Atrakcją dla wychowanków gimnazjum. J.U. Niemcewicza było odwiedzanie mieszczącej się w Rynku księgarni i drukarni Jana Karola Rybackiego Księgarnia K. Rybackiego w Łowiczu była historyczną księgarnią i drukarnią Karola Jana Rybackiego (1859-1935), działającą w latach 1882-1935. Sprzedawano tam książki i czasopisma, a także wydawano publikacje regionalne oraz pocztówki łowickie, który pisał i wydawał taniutkie powiastki dla dzieci i młodzieży, a także był redaktorem i wydawcą regionalnego czasopisma „Łowiczanin”.
Źródło: „Łowiczanin”, 1912, nr 32, s. 1, Biblioteka Cyfrowa Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.
Podczas I wojny światowej było to patriotyczne pismo, za to podobno został aresztowany przez Niemców , więc przychodziliśmy do jego księgarni, by oglądać autentycznego bohatera i męczennika sprawy narodowej.
W dni targowe księgarnia Rybackiego była pełna ludzi ze wsi, którzy kupowali tu nie tylko gazety, ale kalendarze, elementarze, książki do nabożeństwa i popularne opowieści, o św. Genowefie, siedmiu męczennikach, a także bajki dla dzieci.
Rybacki nie tylko sprzedawał książki, ale umiał je reklamować opowiadaniami o życiu autorów Prusa, Reymonta, czy Sienkiewicza. Miał też pod dostatkiem literatury fachowej ogrodniczej i rolniczej i na jej temat również rozprawiał ze znajomymi gospodarzami doradzając, jakie drzewa najlepiej sadzić i szczepić w sadach, jak pielęgnować w ogródkach kwiaty i faszyny, przez co cieszył się dużą popularnością i był wybrany radnym miejskim, piastując tę godność przez kilka lat. O postaci Rybackiego można przeczytać w artykule Karoliny Wandy Rutkowskiej Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ.
Z ogromnym żalem żegnałam więc Łowicz, gdy ojciec mój postanowił przenieść się do Kielc w 1922 r. Był to dla niego urzędniczy awans, z referenta powiatowego został naczelnikiem Wydziału Rolnego w Województwie. Mama z resztą nie znosiła łowieckiej równiny i gdy dowiedziała się, że Kielce leżą na pagórkach, a niedaleko są góry świętokrzyskie, namawiała Ojca na szybką przeprowadzkę.
Mnie szkoda było i szkoły i Bronci i łowickiego krajobrazu i Bzury, w której latem była tak wspaniała kąpiel. Opuszczaliśmy więc we wrześniu 1922 Łowicz, i nie śniło się wówczas nikomu, że siedemnaście lat później nad Bzurą będą się toczyły zażarte walki armii „Poznań” i „Pomorze” z Niemcami, że w czasie okupacji hitlerowskiej wymordują ok. 6 tys. mieszkańców, a ok. 11 tys. Łowiczan w działających formacjach GL, AL, AK i BCh w latach 1939–1945. Polska krew użyźniła wspaniałą, łowicką glebę, ileź w niej legło ojców, matek, braci, sióstr i moich dawnych koleżanek, nie dowiem się o tym przenigdy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To sekcja komentarzy, szanujmy się wzajemnie.