Wstęp
Nigdy nie poznałam mojego dziadka. Ojca mojej mamy Danuty, najmłodszego jego dziecka. Jedynego, które jeszcze żyje.
Zmarł, zanim się urodziłam, a jego córki, moja mama i jej siostra , były jeszcze bardzo małe, kiedy II WŚ go zabrała na zawsze.
Opisane w pamiętniku wydarzenia dotyczą pierwszej żony dziadka i ich dwóch córek. Rewolucja rozdzieliła młodą rodzinę. Nie zachowało się zbyt wiele wspomnień o życiu dr Kosińskiego. Zostały pojedyncze obrazy, opowieści i rzeczy, które przetrwały tamten czas. Z czasem to właśnie z nich zaczęła układać się historia człowieka, którego osobiście nigdy nie spotkałam.
Dziś oddaję do rąk Czytelnika jego pamiętnik, który z języka rosyjskiego przetłumaczyła i przepisała moja babcia, kolejna żona dziadka. Fragment Jego bardzo ciekawego życia.
Czytając te zapiski, często myślę o tym, jak trudno jest poznać człowieka, którego zna się wyłącznie z opowieści. Tym bardziej, że życie mojego dziadka przypadło na czas, w którym prywatne losy ludzi bardzo szybko splatały się z wielką historią. Jego biografia jest mocna naszpikowana tragicznymi, historycznymi wydarzeniami.
Jego pierwsza żona, Katja, była Rosjanką i pochodziła z rosyjskiej rodziny szlacheckiej Eśkow z Otradnoye. Ich życie rodzinne łączyło, więc polskie i rosyjskie korzenie, coś, co na tych terenach było częścią codzienności.
Potem przyszedł rok 1917.
Rewolucja i wojna domowa zmieniły zasady, według których dotąd żyli. Majątek w Kalniku trzeba było opuścić, pracę zostawić, a przyszłość rodziny stała się niepewna. Katja, wraz z córkami Aliną i Tatjaną, musiała uciekać. Andrzej ratując swe życie, zdecydował się przedostać do polskiego wojska.
I tutaj ich drogi się rozeszły.
Dla moich ciotek musiało to być szczególnie trudne. Były zbyt małe, żeby zrozumieć, dlaczego ojca nagle zabrakło i dlaczego nie wraca. Z perspektywy dorosłego człowieka łatwiej dziś odtworzyć kolejne wydarzenia, ale trudno wyobrazić sobie, jak wyglądało to dla dwóch małych dziewczynek.
Andrzej ruszył ze wschodu na zachód, jako lekarz i żołnierz. W 1920 roku znalazł się w Wojsku Polskim i uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Jego droga prowadziła w stronę Warszawy. W Rembertowie został lekarzem naczelnym obozu.
W tym samym czasie próbował odnaleźć żonę i córki, uruchamiając wszelkie możliwe kontakty, śląc listy i pieniądze, gdzie się da.
Nie znam wszystkich szczegółów jego poszukiwań. Właśnie dlatego ten pamiętnik jest dla mnie tak ważny. Pozwala zajrzeć w czas, którego nigdy nie poznały jego córki, a którego ja sama nie mogłam poznać z jego opowieści.
Kiedy dziś czytam jego słowa, nie próbuję dopowiadać tego, czego w pamiętniku nie ma. Chcę raczej pozwolić, aby przemówił sam, ze swoim sposobem patrzenia na ludzi, wydarzenia i własne życie.
Dla mnie jest to przede wszystkim próba poznania dziadka, którego nigdy nie poznałam.
Dla mojej mamy i jej siostry, być może także możliwość zobaczenia ojca w czasie, którego same nie mogły zapamiętać, gdyż nie było ich wtedy na świecie.
A dla kolejnych pokoleń, zachowany ślad człowieka, którego życie zostało na zawsze związane z burzliwą historią pierwszych lat XX wieku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To sekcja komentarzy, szanujmy się wzajemnie.